wtorek, 31 marca 2015

Zabawa w ... JAJECZNE MUFFINKI! :)



Jesteśmy sumą chwil tych przeżytych, zapamiętanych. Tych dobrych jak i tych złych. Chcemy jednak pamiętać te dobre, to one tworzą nasze życie, budują poczucie, że przeżyliśmy piękny czas, że to co do tej pory nas spotkało, to życie którego nie zamienilibyśmy na żadne inne.

Dziś słyszę tupot małych stópek i jeszcze nieporadne, ale szczere rozmowy dwóch małych dziewczynek, MOICH małych córeczek i uśmiecham się do siebie. Uśmiecham się nawet na wspomnienie tych ciężkich chwil, bo wiem, że było warto i nie wyobrażam sobie ich bez siebie nawzajem, I to jak mówią jak bardzo się kochają, jak przytulają się do siebie, śmieją się szczerze i płaczą czasami to najpiękniejsze co dzięki nim przeżywam. 


Dziś patrzę na mojego męża i wiem jak mało mu daję z siebie, a na jak wiele zasługuje. Wspominam te dni gdy cieszyliśmy się delikatnym dotykiem, muśnięcie ust przyprawiało o dreszcz, a wyjście do drugiego pokoju nigdy nie obyło się bez pocałunku na to "małe" pożegnanie. Wspominam te czasy gdy sami wymyślaliśmy dni do świętowania i odliczaliśmy dni naszego związku. Te czasy gdy beztrosko biegaliśmy po łące i po górach śmiejąc się w głos. Te czasy gdy z daleka od siebie czytaliśmy wiersze przez telefon i pisaliśmy listy na kartach, chusteczkach czy paragonach. Gdy snuliśmy marzenia o naszej osadzie i dziesiątce dzieci. Gdy wychodziliśmy na drogę, podnosiliśmy kciuki i bez pośpiechu i zmartwień czekaliśmy na to aż ktoś zechce powieść nas daleko przed siebie. Te momenty w końcu gdy każdą wolną chwilę poświęcaliśmy na przytulenie, czuły dotyk, słodki pocałunek... Odtwarzam tą historię we wspomnieniach na nowo, by móc kontynuować tak piękny czas, który gdzieś w pędzie życia zagubiliśmy. By nie żałować chwil straconych, by budować życie na fundamentach, które wspólnie tworzyliśmy. By na krańcu życia móc tą historię sobie opowiedzieć i pomyśleć to było WSPANIAŁE I SZCZĘŚLIWE ŻYCIE, które wykorzystaliśmy w pełni.

***

Wielkanoc to w moim rodzinnym domu zawsze był taki czas, który spędzaliśmy całą rodziną. Wszyscy spotykaliśmy się w jednym domu i świętowaliśmy wspólnie. Taki naprawdę dobry czas. Na stole zawsze same pyszności, na twarzach uśmiechy i gwar niesamowity. Tak właśnie jak powinno być. 
Dziś propozycja na wielkanocne śniadanie. Trochę nietypowo, by trochę urozmaić tradycję, ale nie odchodzić od niej zbyt daleko, bo głównym składnikiem tego dania jest jajko - podane w formie muffinki zachwyci wszystkich swoją niebanalnością oraz smakiem! :)

Składniki:

12 jajek
6 kromek chleba
12 suszonych pomidorków
kilka liści szpinaku

Do podania: rukola, kiełki

Przygotowanie:

Formę na muffinki smarujemy oliwą. Na dni układamy wycięte koła z kromek chleba, na chleb układamy pomidorki, następnie po dwa-trzy liście szpinaku i ostrożnie wbijamy jajko. Posypujemy solą i pieprzem. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez ok. 15 minut - do momentu aż jajka się zetną. Podajemy na rukoli, na wierzchu układamy kiełki. 


















SMACZNEGO!!!

P.S. Wpis napisany pod wpływem filmu "I że Cię nie opuszczę". Jeśli nie widzieliście, koniecznie oglądnijcie!!! Piękny i oparty na prawdziwych wydarzeniach! 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza