czwartek, 16 marca 2017

Zabawa w ... JAGLANE GNOCCHI! :)



Poranki okiełznane. Wczesne pobudki dają wiele możliwości. I nie chodzi o wielkie rzeczy, a małe drobnostki, które nabierają zupełnie innego wymiaru, gdy mogę się nimi napawać w zwolnionym tempie. 

Chyba powoli dochodzę do rozumienia słów, że wszystko zaczyna się od małych kroków, nawet te wielkie zmiany. I w końcu udaje mi się to wprowadzać w życie. 


Weekendowe poranki rządzą się nieco innymi prawami. Lubię je i ten chillout w łóżku, mimo, że nauczyłam się już doceniać te wczesne, a nawet przedwczesne. Coś jest w tych momentach, gdy małe nóżki, które przydreptały do Ciebie w nocy, gramolą się nagle o poranku z Twojego łóżka, nie omieszkają zahaczyć o Twój nos, ale dreptają do siostry, by to ją obudzić. A Ty leżysz pogrążona w półśnie i słyszysz te głosy, ciche, spokojne, pełne miłości i zrozumienia. Głosy Twoich dzieci i cieszysz się, że je masz, je dwie i delektujesz się chwilą. Doceniasz ten czas i to dał Ci los. Doceniasz tą jedną małą chwilę, tą drobnostkę, która jest kroplą, kroplą w morzu miłości, morzu szczęścia, morzu spełnienia. I choć wiele jeszcze widzisz niedoskonałości, wiele drobnostek do poprawy, to jednak wiesz, że jest to możliwe.

Po porankach, tych szybkich, pełnych złych emocji i pośpiechu czas na wieczory. Czas najwyższy by je odmienić, a może by spojrzeć na nie w inny sposób? Wykorzystać je takimi jakie są, zmienić jedynie spojrzenie na nie, odmienić priorytety, po całym dniu po prostu wyluzować? Po co gonić, spinać się i stresować, że coś "muszę", skoro nie mam siły, energii czy ochoty? Czas na te zmiany właśnie teraz. Dam znać, co z tego wynikło, a tymczasem uciekam delektować się chwilą. 

***

Zapewne już wiecie doskonale, że moja "miłość" do Mai Sobczak nie ustaje. Niedawno pojawiła się jej nowa książka, o której na pewno napiszę Wam niebawem, ale mimo to dzisiejszy przepis będzie z tej wcześniejszej "Qmam kasze czyli powrót do korzeni". Jest ona już tak wymięta, wymuskana, wypaprana w mące i pozaginana, że szkoda słów. Jednak to pokazuje moją wielką miłość do niej i częste wspólne wizyty w kuchni :) Dzisiaj przepis na "Zielone jaglane gnocchi", które nie zawierają ani grama ziemniaków, a są przepyszne! Dziewczynki je pokochały! Robiłam dwa dni pod rząd, bo było im mało :) Idealny sposób by w diecie "przemycić" i kaszę, i szpinak :) Wypróbujcie koniecznie!

GNOCCHI Z KASZY JAGLANEJ

Składniki:

1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
2 łyżki odwaru z siemienia lnianego* (myślę, że można użyć 1 jajka)
3 łyżki mąki ryżowej
garść świeżego szpinaku
duży ząbek czosnku
klarowane masło
świeżo zmielony pieprz
szczypta soli

Przygotowanie:

Szpinak myję, zostawiam do obcieknięcia a potem miksuję blenderem z kaszą jaglaną. Wykładam wszystko do miski, dodaję odwar z siemienia, mąkę ryżową, pieprz, czosnek i sól. Wyrabiam ciasto, dzielę na 2-3 części, formuję wałki i tnę na kawałki. Przygniatam pośrodku delikatnie widelcem. Wrzucam partiami do garnka z gotującą, osoloną wodą, gdy wypłyną wyjmuję łyżką cedzakową. Podaję z masłem klarowanym. 

*odwar z siemienia: 4 łyżki siemienia lnianego gotujemy w 3 szklankach wody przez ok. 5 minut. Przelewamy przez sitko jeszcze ciepłe i wlewamy do słoiczka. Przechowujemy w lodówce do tygodnia. (jeśli wam zostanie Maia doradza kąpiel z odwarem by się nie zmarnował).









































1 komentarz: