piątek, 17 listopada 2017

Zabawa w .... BURGERY KALAFIOROWE! :)



"Z biegiem czasu życie przestaje być proste...nie jest tak łatwo jak mogłoby nam się wydawać"...słowa tej piosenki wciąż słyszymy w samochodzie. Te słowa tak doskonale oddają atmosferę ostatniego czasu. Te słowa są po prostu prawdziwe.

Życie jest takie kruche.Wciąż nie potrafię wrócić to normalności. Wciąż myślę o tych, którzy tu zostali. Wciąż łzy cisną się do oczu i nie potrafię zrozumieć. 

Boję się. Każdego dnia się boję. Tak nie powinno być, ale ten strach jest silniejszy. Dzisiaj szczególnie, dlatego siedzę i piszę ten post teraz. Dzisiaj cały dzień myślałam o tych, których kocham, o tych którym tego nie mówię, a powinnam. Jadąc sama w aucie płakałam, tak po prostu płakałam, na myśl, że mogołby mnie nie być. 

Chcę doceniać życie. Chcę nim się cieszyć. Chcę to robić wspólnie. Kiedyś nie mieliśmy z tym problemu. Każdą chwilę przeżywaliśmy tak jakby miała być naszą ostatnią... dlaczego z wiekiem staje się to trudniejsze? 

Czasami przejmujemy się błahostkami. Złościmy się rozlaną herbatą, przewróconą po raz setny miotłą, zabrudzoną podłogą. A to wszystko jest tak  nieważne. Rozlane można zetrzeć, przewrócone podnieść, a zabrudzonę posprzątać. Czasu jednak nie cofniemy, nie zmienimy. Musimy go doceniać. Cieszyć się każdą daną nam chwilą, czy to wspólną, czy samotną. Cieszyć się tak zwyczajnie, po ludzku, z uśmiechem na twarzy. A i ze smutkiem na twarzy można doceniać życie. Bo smutne, złe chwile też uczą. 

P.S.

I choć pisałam ten post kilka dni temu to nadal słowa te są prawdziwe i zakorzenione głęboko w sercu. 


***

Dzisiaj proponujemy pyszne kotlety kalafiorowe. Inspirowane przepisem od Marty z www.jadlonomia.com, próbowane kilka razy, więc przepis jest dopieszczony :) Próbujcie i zasmakujcie się w tym slow foodowym smaku :)

KOTLETY KALAFIOROWE


Składniki na 9 kotletów:

½ kalafiora
½ cebuli
1 ząbek czosnku
¾ szklanki suchej kaszy jaglanej
2 łyżki nasion słonecznika
¼ szklanki oleju
3 łyżki sosu sojowego
2 łyżki mąki ziemniaczanej lub ryżowej
Pieprz ziołowy
Sól, pieprz

Przygotowanie:
Kalafiora dzielę na różyczki, miksuję w pojemniku blendera ręcznego lub malakserze. Wkładam do ścierki i odciskam wodę. Cebulę kroję w małą kostkę, a czosnek przeciskam przez praskę. Kaszę jaglaną gotuję w stosunku 1:2,5. Gdy chłonie całą wodę przykrywam i zostawiam na minumum 10 minut. Wszystkie składniki przekładam do miski. Przyprawiam do smaku, wyrabiam rękoma masę by się połączyła i była dość zwarta. W razie potrzeby dodaję przypraw. Formuję kotlety i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i posmarowanej delikatnie olejem. Piekę ok 15 minut w temoeraturze 200 stopni, odwaracam i dopiekam jeszcze 10 minut.

Podaję w bułce z ulubionymi dodatkami J





























poniedziałek, 6 listopada 2017

...

Nic w życiu nie jest ważne. Nie liczy się nic oprócz tego, że MAMY SIEBIE. .że żyjemy...że możemy być razem. Chociaż czasami niektóre zdarzenia sprawiają że człowiek zaczyna się zastanawiać ile to życie jest warte i czy w ogóle warto żyć...w jednej chwili jesteś i uśmiechasz się a w drugiej może Cię już nie być...i to co do tej pory stworzyłeś/łaś zostaje...dwójka małych dzieci, kochający mąż... Piszę o tym choć nadal w to nie wierzę...bo gdy nagle znika ktoś tak młody, ktoś kogo dobrze znasz, czujesz sie jak w jakimś filmie...w jakiejś cholernej ukrytej kamerze i masz nadzieje ze zaraz to się skończy, wszystko będzie jak dawniej...ale...nie będzie. Już nigdy nie będzie jak dawniej.

Każdego dnia budzimy się z myślą, że przed nami kolejny dzień. Pełen planów, załatwień, ważnych rzeczy do zrobienia. Pędzimy przed siebie nie zdając sobie sprawy z tego, że każda z przeżytych chwil może być tą ostatnią. Od kilku dni, na każdą z chwil tak właśnie patrzę. Dlaczego tak to jest, że dopóki nie wydarzy się tragedia, człowiek tak naprawdę nie potrafi cenić chwili. Wydaje nam się tylko, że to potrafimy. Piszemy i mówimy o tym jak bardzo jest to ważne, jak bardzo będziemy się starać i planujemy być szczęśliwi, zadowoleni, nie zamartwiać się już, nie złościć. Ale to wciąż umyka, Tłumaczymy się przed sobą i na nowo zaczynamy próbować. Dlaczego to takie trudne ? Może dlatego, że nie jesteśmy świadomi jak kruche jest życie, jak szybko potrafi się zawalić, jak w jednej krótkiej chwili może umknąć.


Kilka dni temu młode małżeństwo wyszło na zakupy, małżeństwo szczęśliwe, kochające się ponad wszystko, uważające się za najszczęśliwsze i cieszące się sobą i dziećmi. Małżeństwo stawiające życie rodzinne ponad wszystko, zamknięte na spotkania z innymi tylko dlatego, by cieszyć się wspólnymi chwilami i czerpać z  nich jak najwięcej. Zdrowi, pełni nadziei i planów na przyszłość. I nagle świat im się zawalił. Zwykłe omdlenie wydawało się być poważne, ale nie tragiczne w skutkach. W kilka godzin zniknęła z tego świata wiecznie uśmiechnięta, ciesząca się życiem i czerpiąca z niego na maxa osoba. Zniknęła zostawiając wszystko i wszystkich. Męża, dzieci, rodzinę, przyjaciół oraz ogromny ból w ich sercach. Ogromne niezrozumienie i wieczne pytanie "dlaczego" ? Dlaczego teraz, dlaczego los okazał się taki okrutny ???

Najgorszy w tym wszystkim jest ten strach, który budzi się w człowieku. Na co dzień wydaje nam się, że nic nam nie grozi, że to niemożliwe że Bóg nie może pozwolić na to  by nam się coś stało, by coś złego spotkało naszych najbliższych. A jednak tak nie jest. Życie jest kruche, ogromnie kruche i każda chwila może być tą ostatnią. Dosłownie każda.


Od tych kilku dni patrzę na świat zupełnie inaczej. Idę przez życie z większą rozwagą, idę przez nie pamiętając o tym jak szybko potrafi się skończyć. Nie chcę iść przez nie w strachu, chcę nauczyć się cieszyć się każdą chwilą szczerze, starać się by każdy gest, który mógłby być tym ostatnim, był miły, ciepły, pełen dobra, miłości, szacunku. By mąż i dzieci nie tylko wiedzieli, ale przezde wszystkim czuli jak bardzo ich kocham, jak bardzo są dla mnie ważni. By wiedzieli, że są całym moim życiem. By byli pewni, że jeśli i mnie kiedyś zabraknie będę ich Aniołem.


Wierzę, że Asia jest teraz Aniołem. I choć serce jeszcze napełnione jest niezrozumieniem, mam nadzieję, że kiedyś stanie się to dla Nas jasne. 


Chcę żyć pełnią życia, by jej śmierć nie poszła na marne. By była przełomem, by przetarła zaślepione oczy, by dała owoce. I mimo, że na chwilę obecną brzmi to bardzo absurdalnie, to naprawdę bardzo tego pragnę!

wtorek, 31 października 2017

Zabawa w ... KALAFIOR PIECZONY Z PESTO! :)


Pędzimy przed siebie jak szaleni. Łapczywie chwytamy każdy dzień i chcemy więcej i więcej. "Daj dziecku palec a weźmie całą rękę". Dziecko ? A my dorośli ? Dokładnie tak samo. Czasami zapominamy jak to jest cieszyć się z małych rzeczy, z drobnostek, z kilku kroków w przód. Nim się człowiek ocknie zdąży już paść kilka słów za dużo, kilka niemiłych spojrzeń, przykrych gestów. Gdy jest za późno, zdajemy sobie sprawę jak łapczywi jesteśmy. Czy to strach przed utratą tego co mamy pcha nas do przodu po więcej, a może uciszyliśmy już w sobie dziecięcą duszę i nie potrafimy cieszyć z rzeczy prostych i małych ? Czasami szukam w sobie tego dziecka głęboko i boję się, że utknęło na dobre w zakamarkach zapomnienia. 

Boję się, że zapędzę się w tą dorosłość za bardzo, a jednocześnie nie będę się potrafiła w niej odnaleźć. Ostatni rok przed trzydziestką. Ponoć po niej wszystko się zmienia. Mam nadzieję, że na lepsze ? Mąż mój czasami obawia się, że z trampek wskoczę w wysokie szpilki, że z kurtki w grube futro. W drogeriach kupuję puder czy szminkę, których nawet nie potrafię użyć. Bawię się w dorosłą, choć tak odległe jest to od mojego serca. Może czasami zgubne i niedorzeczne, w końcu każdy z Nas musi dorosnąć, spoważnieć, ustatkować się i uporządkować życie. 

Kiedyś może mi się to uda. Na razie żyjemy chwilą, w wielkim rozstrojeniu, z emocjami szalejącymi, z łzami lecącymi grubymi grochami i uśmiechem od ucha do ucha. No ale chyba właśnie na tym polega życie. Czy nie byłoby zbyt nudno z wielkim spokojem i jedną emocją, zamiast tych wielu szalejących iść przez życie ? :)

***

A dziś to mama gotuje, więc proponuję Wam pyszny pieczony kalafior z klasycznym pesto bazyliowym. Zaskakująco niesamowite połączenie. Spróbujcie koniecznie! :)


KALAFIOR Z PESTO BAZYLIOWYM

Składniki:

1 kalafior
sól, pieprz
2 łyżki oleju

1 pęczek (doniczka) bazylii
50 g orzeszków pini
1 ząbek czosnku
1/4 szklanki oliwy
sól, pieprz

Przygotowanie:

Kalafior dzielimy na różyczki. Oprószamy solą i pieprzem, mieszamy z olejem i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na ok. 20 minut. W tym czasie przygotowujemy pesto bazyliowe. Orzeszki podprażamy na suchej patelni do zarumienienia. Studzimy. W blenderze umieszczamy listki oberwane z bazylii, czosnek, oliwę, orzeszki, sól i pieprz. Miksujemy na dość gładki sos. Podajemy z upieczonym kalafiorem. *

* Zjadłyśmy tak podany kalafior klasycznie z ziemniaczkami i jajkiem sadzonym, ale śmiało możecie go zjeść solo, smakuje wyśmienicie! :)




















wtorek, 24 października 2017

Zabawa w ... BABECZKI JAGLANE! :)


Gdy nadchodzi czas katarów moje myśli od razu kierują się w stronę kaszy jaglanej. Osuszająca, lekkostrawna, zwyczajnie wyjątkowa przyjaciółka naszego brzucha i ... nosa :) Śmieję się, ale właściwie dokładnie tak jest. Gdy dopada dziewczynki katar, nasza dieta przeskakuje na tory jaglane. Może się to wydawać monotematyczne, ale jest całkowicie odwrotnie. Kasza jaglana jest wszechstronna i za to ją uwielbiamy. Smakuje doskonale pod postacią jaglanki na mleku migdałowym, ale równie dobrze smakuje w postaci kotlecików. Można z niej zrobić sernik czy budyń. Dorzucić do niej owoce lub pieczone warzywa, wymieszać z miodem albo z pesto, dorzucić ją do zupy albo do koktajlu. Zawsze dopasuje się idealnie do naszych potrzeb. Wystarczy tylko trochę kreatywności i chęci. A gdy już kreatywności mi brak sięgam po inspiracje do innych. Tym razem do Dominiki Wojciak i książki "Ziarno". O tej książce pisałam Wam TUTAJ. Jest wyjątkowa, wszechstronna, zupełnie jak kasza jaglana. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, każdego na pewno zauroczy niejeden przepis. Ja pozaznaczałam już prawie wszystkie, które chcę w najbliższym czasie przyrządzić, a numerem jeden są te na bazie kaszy jaglanej. 

wtorek, 17 października 2017

Zabawa w ... PALUSZKI RYBNE Z ŁOSOSIA W PANIERCE JAGLANEJ! :)



Wiem, że zbyt rzadko dzielę się z Wami przepisami, ale naprawdę staram się najmocniej jak potrafię. Dziś kolejny przepis z cyklu ulubionych i szybkich obiadów dla głodnych, małych brzuszków. 

Nadeszła jesień,a u nas wraz z nią nadeszła ospa. Przesiedziałyśmy cały miesiąc w domu, na szczęście miesiąc w większości deszczowy i ponury. W końcu możemy odetchnąć świeżym powietrzem, wręcz zachłysnąć się nim. Tak piękny powrót do normalności zaserwowała nam matka natura, że nasza wdzięczność jest nieopisana. Tak ciepła, słoneczna jesień cieszy serce i duszę. Mam wrażenie jakby miała trwać i trwać, a może to takie marzenie, w które zbyt mocno wierzę ? Wiem, wiem, że to się zaraz skończy, dlatego cieszymy się tym najmocniej. Łapiemy promienie słoneczne i witaminy. Wszystko wydaje się odmienione, wszystko się człowiekowi chce. Liście spadające z drzew z lekkim podmuchem wiatru nie przeszkadzają, nawet wtedy gdy grabisz je na okrągło. Słońce oślepiające swoim blaskiem nie drażni, mimo, że musisz mrużyć oczy by cokolwiek dojrzeć. To taki piękny czas kiedy wszystko jest na TAK,a życie wydaję się mieć lepszy smak, piękniejszy zapach i jeszcze bardziej wyjątkowy wygląd. 

poniedziałek, 9 października 2017

Zabawa w ... BABECZKI DYNIOWE! :)



Ogień. Marzę o chwili kiedy w ciepłych skarpetach, ciepłym swetrze i dziurawych jeansach usiądę przed kominkiem. W ręku trzymać będę książkę, tuz obok postawię kubek z gorącą herbatą, być może okryję się kocem i będę flirtować z ogniem. Będę doświadczać go wszystkimi zmysłami. Będę wąchać zapach drewna nim zapłonie, napawać się widokiem tańczących płomieni, słuchać szumu ognia i trzasków spalającego się drewna, będę cieszyć się jego ciepłem, które otuli mnie bezpieczeństwem i szczęściem.