środa, 23 listopada 2016

Zabawa w ... AKCJĘ "Całkiem nieSŁODKI prezent" ! :)



"Całkiem nieSŁODKI prezent" to genialna akcja o idealnej nazwie, zgodzicie się? Zanim zacznę swój wywód od razu zapraszam Was po szczegóły akcji do Zuzi o tutaj :)

Jak wiecie na co dzień prowadzimy warsztaty kulinarne i każdego dnia spotykamy wiele dzieciaków w różnym wieku. Każdy z nich jest inny. Czasami tworzą grupę idealną, spokojną, zgraną. Czasami są rozgadani, rozproszeni i ciężko skupić ich uwagę. Staramy się z Nimi rozmawiać, dopytywać, poszerzać ich wiedzę i ją utrwalać. Bo z dzieciakami często jest tak, że one wiedzą wszystko doskonale, pytania co warto jeść a czego się nie powinno nigdy nie pozostają bez odpowiedzi. Jednak gdy proszę ich by szczerze ocenili według wcześniej omówionych treści, czy odżywiają się zdrowo, pytanie to kończy się milczeniem. Niektórzy, Ci bardziej odważni szczerze mówią, że nie.


Każdego dnia jadąc na warsztaty wierzę w sens naszych działań. Idę z przekonaniem, że to co robimy trafi chociażby do części z tych dzieci. Ale często myślę o tym co oni z tym zrobią. Czy przepis pomną i wyrzucą do kosza, czy ulotkę upchną tak głęboko w plecaku, że o niej zapomną, a może doniosą ją do domu i pokażą rodzicom? Czy rodzice coś z nią zrobią? Czy zaglądną do Nas? Czy zaproszą dzieci do kuchni? Czy zrobią coś wspólnie?

Rodzice. To dzięki WAM kształtują się nawyki żywieniowe dzieci. To Wy jesteście dla swoich dzieci największym autorytetem, również w świecie kulinarnym. I nie chodzi mi o tym by gotować jakoś wyjątkowo, by przygotowywać niezwykłe potrawy, ale o to by przede wszystkim gotować prosto, sezonowo i zdrowo. A przede wszystkim ważne jest by JEŚĆ WSPÓLNIE. Dlaczego to tak istotne? Bo dzieci patrzą na nas, obserwują i przez to się uczą. Pamiętajcie - RODZIC to największy AUTORYTET dla dziecka i powinniśmy to wykorzystywać, bez cienia wątpliwości, jeśli chodzi o odżywianie. To nie jest takie proste, jak łatwo się o tym pisze, jednak wystarczy trochę cierpliwości, wyrozumiałości i chęci. 

Tak wiele chciałabym Wam napisać, myśli latają po mojej głowie jak szalone. 

Każdego dnia spotykam wiele dzieci, ale również widuję rodziców. Czasami coś usłyszę albo coś zauważę. Czasami sama doświadczam różnych sytuacji, w których nie wiem jak się zachować, gubię się, bolą mnie, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Tym razem tak nie jest i zamierzam działać. Szczególnie w kwestii słodyczy. Zuzia pisze, że nie jest słodyczową faszystką, ja trochę chyba tak, ale walczę z tym i czasami tłumię swoje emocje z tym związane. Wiem, że czasami mogę zaszkodzić bardziej niż coś zdziałać. Jednak KOCHANI RODZICE pomyślcie czasem o tym czy warto? Czy jedyna nagroda jaka przychodzi Wam do głowy to cukierek ? A jedyna kara, to nie otrzymanie tegoż cukierka? Czy jedyne co potraficie kupić dla dziecka idąc w gości to batonik? Czy w ogóle musicie coś kupować? To nie jest konieczne! Nie warto! Po pierwsze dziecko przyzwyczaja się, że zawsze jak przychodzą goście - coś słodkiego, lub cokolwiek innego dostanie. To nie jest potrzebne. Czy wy dostawaliście kiedyś prezenty z każdą wizytą gości? Nie sądzę. Nie chcę by moje dziecko zawsze czekało przede wszystkim na "prezent", a dopiero potem na drugiego człowieka, towarzysza do zabaw, do wspólnego spędzania czasu. A Wy chcecie ?

Bywają jednak czasami okazje, żeby przyjść z czymś w ręku. Nie macie pomysłu co zabrać?

1. Gorzką czekoladę! My ostatnio zajadamy się taką z 90% kakao! :)
2. Ładnie zapakowane domowe ciasteczka czy trufle orzechowe :)
3. Słoiczek domowej nutelli (przepis znajdziecie tutaj)
4. Po prostu owoce.
5. Butelkę świeżo wyciśniętego soku lub kupnego, tłoczonego.
6. Kompozycję owoców do wspólnego przygotowania koktajlu.

I to nie muszą być "prezenty" wręczone dziecku, tylko po prostu przyniesione ze sobą by każdy mógł je skonsumować :D

***

A my dzisiaj mamy dla Was szaloną propozycję! Co powiecie na pop-corn w czekoladzie? Brzmi nietypowo? A jednak! Jest pyszny!!!! Zróbcie w domu, zapakujcie do torebki papierowej i mega zaskakująca, pyszna przekąska gotowa!

Składniki:

3 łyżki ziaren kukurydzy na pop-corn
3 kostki gorzkiej czekolady

Przygotowanie:

Przygotuj czekoladę. Pokrój ją bardzo drobno albo rozgnieć tłuczkiem (jeśli angażujesz dzieciaki do pomocy). Garnek o grubym dnie dobrze rozgrzej/ Wrzuć kukurydzę i przykryj. Poczekaj aż kukurydza zacznie strzelać(możesz wyłączyć jak będzie jeszcze strzelać,ale rzadko by nie przypalić garnka), jak przestanie wyłącz gaz i otwórz garnek.  Przerzuć pop-corn do miski. 





























4 komentarze:

  1. Moja faszystko :D Dziękuję Ci ogromnie za ten wpis! Jest dokładnie taki jak Wy - prawdziwy, rodzinny, szczery, ciepły :) Ja wierzę, że nie jest aż tak istotne, ile i jakie słodycze jemy. Ważniejsze jest dlaczego. I Ty intuicyjnie właśnie ten temat poruszasz. Pomóżmy naszym dzieciom kojarzyć rodzinne spotkania z rodziną, a rozmowy ze znajomymi z zabawą i cudowną atmosferą :) Do tego słodycze nie są w ogóle potrzebne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie mnie to nieustanne przynoszenie przez gości słodkich prezentów dla synka zaczęło już denerwować. Młody powoli domaga się go zawsze, jak ktoś przychodzi. Zdecydowanie przydałoby się zmienić nastawienie większości ludzi do prezentów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspólne zdjęcie wygrywa internety <3

    OdpowiedzUsuń