poniedziałek, 12 stycznia 2015

Zabawa w ... ZAPIEKANE ZIEMNIAKI :)

Są takie dni, że człowiek totalnie wymięka... jedno dziecko płacze od rana, drugie cały czas dokucza, dobrze, że nie ma trzeciego bo to byłaby już totalna katastrofa! Są takie dni w kuchni, że człowiek zastanawia się co tu właściwie robi... jedno dziecko rozsypuje mąkę gdzie popadnie, drugie mimo wielu upomnień i tłumaczeń zajada surowe ciasto, dobrze, że nie ma trzeciego, bo pewnie pchałoby się do rozgrzanego piekarnika :)
 I mówię wam to całkiem poważnie, mi też zdarza się łapać za głowę i głośno krzyczeć w myślach, bo sytuacja wymyka się spod kontroli. Zdarza się to zazwyczaj wtedy gdy goni nas czas, kuchnia jest delikatnie mówiąc zawalona, a składniki w trakcie robienia (np.mleko roślinne). 
I tak na przykład dziś właśnie, jak to przy poniedziałku bywa (zawsze byłam przeciwniczką narzekania i zrzucania wszystkiego na poniedziałek, ale od dziś zmieniam zdanie!) komuś zepsuł się humor, ten ktoś wylał z nocnika co nieco na środek pokoju, ocknęłam się, że trzeba robić tort na jutro(jak się okazuje po fakcie-na pojutrze), więc było pieczenie w zawalonej naczyniami kuchni, nauka wspólnego śpiewania "sto lat", wysypane śmieci z kosza, wylane mleko, rozsypana do granic możliwości mąka, stado misiów wśród tej mąki, lalki padające z wrażenia, podjadanie surowego ciasta, mąka w oku, rozładowany aparat, jeszcze więcej naczyń, aż w końcu uf! ciasto w piekarniku, kolacja na stole i chwila dla mnie na... umycie całej wielkiej góry naczyń (nawet chciałam ją uwiecznić na zdjęciu i wam się pochwalić no ale ten aparat;P). 
Wiecie co? Aż się zmęczyłam na wspomnienie tego wszystkiego! Dobrze, że dzieci już śpią, mąż właśnie przyrządza herbatkę z miodem i imbirem, a ja mogę odetchnąć :) I spojrzeć na wszystko z dystansu i pomyśleć teraz o tym jak miło było bawić się w chowanego, ganiać się na czworakach, bawić się lalkami, grać w gry, oglądać razem bajkę i wygłupiać tuż przed snem :) Taki zwykły, niezwykły, szalony jeden dzień z naszego życia :) Zamykam w garści i chowam do kieszeni pamięci!

***

Tym razem tory naszemu weekendowemu kucharzeniu wyznaczył tatuś i wyszperał pyszny pomysł na zapiekane ziemniaczki z grzybami ( w naszej wersji z pieczarkami). Okazało się to pysznym strzałem w dziesiątkę!!! Musimy częściej mobilizować tatę do inspirowania nas :)

Składniki:

ziemniaki,
1 cebula,
300g pieczarek
sól,pieprz, majeranek, tymianek, natka pietruszki, kurkuma

Przygotowanie:

Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę. Pieczarki dokładnie umyć i pokroić w niewielką kostkę. Na patelni rozgrzać oliwę z oliwek, podsmażyć cebulę, aż się zeszkli. Dodać pieczarki i przyprawy. Dusić kilka minut. 
Ziemniaki obrać, umyć, ściąć wierzchołki (z jednej strony większy, który będzie kapelusikiem, z drugiej strony mniejszy, aby ziemniaki można było postawić) i ostrożnie wydrążyć. Natrzeć solą, zewnętrzną część posmarować niewielką ilością  oliwy, napełnić farszem i przykryć ściętym wcześniej ziemniaczanym wierzchołkiem.
Ziemniaki włożyć do naczynia żaroodpornego posmarowanego oliwą. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 oC do momentu aż będą miękkie (około 60 minut). Aby skrócić czas pieczenia można ziemniaki chwilę podgotować. 

 SMACZNEGO!!!













A tak z dzisiejszego pieczenia - "Skazani na mąkę" ;)




THE END :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza