czwartek, 10 września 2015

Zabawa w ... MINI TOFURNICZKI! :)

Ze statystyk blogowych wynika, że najbardziej lubicie czytać opowieści "Historii naszej znajomości", więc dziś zdradzę Wam kolejną jej część. Nie będzie miło, wspaniale i słodko, bo przecież nie zawsze tak może być. Ale Wielka Miłość jest w stanie przetrwać największe burze, sztormy i huragany. Nasza wytrwała choć nie było łatwo. 

"Jesteś wiatrem w moich żaglach. Portem w czasie burzy"

Oczekiwanie na wyniki przyjęć na studia dłużyło jej się w nieskończoność. Nie liczyła dni, ale minuty i sekundy. Chciała już wiedzieć co dalej z nimi będzie. Czy ten czas spędzony z daleka od siebie w końcu dobiegnie końca? Czy będą mogli już być razem, na zawsze, każdego dnia, w każdej możliwej minucie? Traf chciał, że byli wtedy razem w ich miejscu, tam gdzie się spotkali, wypatrzyli w tłumie, pokochali. Nie była to jeszcze era smartfonów, tabletów i innych gadżetów, dobrze, że telefony komórkowe jeszcze istniały i internet na modem, który łączył się niezliczoną ilość czasu. Tak więc dowiedziała się, że się udało! Będą razem, w jego mieście, już zawsze razem! Gdy czujesz, że osoba obok Ciebie to ta, już na wieczność, na pewno - nie masz w sobie za grosz strachu, niepewności czy zawahania. Spakowała wszystko co mogła, przytuliła mamę, ucałowała siostrę i ruszyła na drugi koniec Polski. Dzwoniła codziennie stęskniona, ale miała wsparcie, jej własne osobiste ramiona, które tuliły kojąco. 

Jednak nagle wszystko się wali. Czujesz się najszczęśliwsza i najpewniejsza na świecie, że człowiek, z którym dzielisz życie ma być już na wieki i chcesz biec do ołtarza, ale On nie ... świat staje na głowie, wszystko wywraca się do góry nogami. On wraca do rodziców a Ty zostajesz w tym Waszym małym, przytulnym mieszkanku i bierzesz jeszcze współlokatorki. Kłócicie się więcej niż to możliwe, potrzebne i zrozumiałe. Nie jesteś w stanie pojąć dlaczego, jak On może, padasz mu do stóp a On odwraca głowę. On - Twoja MIŁOŚĆ! Rok jakoś zlatuje, na szczycie góry dostajesz pierścionek i ten kolejny rok niezauważenie umyka. Jest ślub, jest radość, jest pięknie! I rozumiesz, że Taka MIŁOŚĆ przetrwa wszystko!

Zapytacie: Dlaczego zamieszkaliśmy osobno po roku wspólnego mieszkania? Bo ktoś bardzo mądry nastukał nam do głów i pokazał i wytłumaczył dlaczego tak nie powinno być. Dostaliśmy furtkę - oświadczyny i data ślubu, jednak ten, kto mógł to zrobić - nie uczynił tego. Dziś cieszymy się z tego i doceniamy czas wspólnego mieszkania, ale i ten rozstania. Bo wspaniale było doświadczać tego uczucia, które doświadczaliśmy już na początku - wprowadzania się do mieszkania, sprzątania i urządzania się. Może to banalne, ale o dziwo bardzo odczuwalne. I mimo, że jesteśmy wierzący i staramy się postępować tak jak mówi kościół, to w kwestii małżeństwa gdybyśmy tylko mogli, polecalibyśmy wszystkim "nasz model" - bo wspólne mieszkanie przed ślubem i ten czas na dotarcie się na pewno przyniósłby wiele korzyści w sferze małżeństwa.

*** 

Przepraszam Was - rozpisałam się okrutnie. Już zdradzam przepis na wspaniałe tofurniczki! Idealny deser dla każdego łasucha! :)



Składniki:

1 duża kostka tofu - 300g
1 puszka mleka kokosowego (schłodzonego minimum przez dobę) - tylko stała część
2-3 łyżki syropu z agawy
1 łyżka soku z cytryny

domowa granola np. z tego przepisu

Do podania : syrop hibiskusowy ( 3 łyżki hibiskusa parzymy w 2 szklankach wrzątku przez ok. 5 minut, pozbywamy się liści, dosypujemy 1,5 szklanki cukru i gotujemy ok. 30-40 minut do lekkiego zgęstnienia) - przepis z KUKBUK rodzina. Ten syrop jest obłędny - uważajcie bo uzależnia :)

Przygotowanie:

Wszystkie składniki na masę z tofu łączymy w misce i miksujemy blenderem. Na dno słoiczków wsypujemy granolę, dopełniamy masą z tofu i schładzamy w lodówce przez kilka godzin. Podajemy z syropem hibiskusowym. 














SMACZNEGO!!!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza