niedziela, 26 sierpnia 2018

Zabawa w ... PLACUSZKI NA MAŚLANCE! :)



Kochani! Tym razem również przepis typowo śniadaniowy. Nie tylko weekendowy, choć by przygotować te placuszki trzeba wstać chwilę wcześniej :) Jednakże warto, bo wychodzi iść dość sporo i śmiało można spakować je do dziecięcej śniadaniówki! Są pyszne i dzieciaki na pewno je pokochają! Mimo iż są z dodatkiem jabłek można śmiało podać jeszcze dodatkowo z innymi owocami. Skusicie się?


***

Przepis na te placuszki pochodzi z książki "Przepisy Tatiany" P. Simons stworzonej na podstawie fantastycznej Trylogii napisanej przez tą samą autorkę. Muszę Wam o tym wspomnieć choć kilka słów, bo ta książka to bezsprzecznie najlepsza książka jaką kiedykolwiek czytałam, a czytać bardzo bardzo lubię.

"Jeździec miedziany" bo o niej mowa, to książka, która wywarła na mnie ogromny wpływ, pozostała w mojej głowie, odbiła mocne piętno na moim myśleniu, mojej codzienności, moim podejściu do życia. Bardzo chciałabym Wam to opisać, wytłumaczyć ale to nie jest takie proste. Jedyne co mi pozostaje to zachęcić Was do przeczytania tej wspaniałej książki, dostarczającej mnóstwa emocji, książki w którą wnikniecie cali, która wciągnie Was całych i nie wypuści dopóki nie skończycie. A gdy skończycie wciąż będzie z Wami, w waszej głowie, w waszych gestach, w waszych decyzjach. Wiem, że niektórzy nie przepadają za takim wnikaniem w świat książki, ale ja nie wyobrażam sobie inaczej, zawsze jestem w tym cała. Większość książek ma na mnie wpływ, myślę o nich, ale też szybko zapominam. Tej książki, tej historii nie da się zapomnieć, nie da się jej odłożyć na półkę i sięgnąć po kolejną. Ta książka zatrzymała mój świat czytelniczy, po niej nie przeczytałam żadnej innej choć próbowałam. Przeczytałam natomiast pierwszą część trylogii raz jeszcze... Pomyślicie sobie - zwariowałaś, kiedy miałaś na to czas? Uwierzcie każda chwila była na to dobra, podczas gotowania obiadu, podczas porannej toalety, w łóżku przed snem i w kolejce do kasy, w wolnych chwilach w kawiarni czy w oczekiwaniu na gości. Wszystko wtedy wykonuje się trzy razy szybciej, szybciej gotuje się obiad, sprząta, jedzie, myje się...po to by znowu móc się zagłębić w tamten świat... 

Jedyne co mogę Wam zdradzić to wspaniała historia miłosna na tle historycznym. Autorka doskonale przeplata ze sobą fikcję z rzeczywistością wojenną, tak, że czuje się to tak jakby się tam było. Gdy ją czytałam, czułam głód, prawdziwy, wielki głód...

Uwierzcie - warto po nią sięgnąć! :)

Obecnie (i to nie jest reklama płatna) cała seria dostępna jest w marketach Tesco w bardzo dobrych cenach!!! 

***

A wracając do placuszków - spróbujecie, a przepadniecie! Gwarantuję! :)

Składniki:

1 żółtko i 2 białka
2 łyżki cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki soli
4 łyżki masła (roztopionego i wystudzonego)
500 ml maślanki
300 g mąki (pszennej, lub pszennej i gryczanej pół na pół)
łyżeczka soku z cytryny
1 jabłko
syrop klonowy

Przygotowanie:

Ubij żółtko z cukrem i solą. Dodaj masło, potem na zmianę mąkę i maślankę. Zetrzyj jabłko i wymieszaj z ciastem. Dodaj sok z cytrynu. Ubij białka na sztywną pianę i dodaj do ciasta. Wmieszaj delikatnie. Smaż placuszki na maśle klarowanym lub oleju kokosowym z dwóch stron do zarumienienia. Podawaj z syropem klonowym.

Smacznego! :)



























Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza