środa, 19 października 2016

Zabawa w ... NALEŚNIKI DYNIOWE! :)



Ze strachem spojrzałam na datę ostatniego posta... Nie chcę żeby tak było. Taka długa cisza tutaj. Mąż dba byście mimo wszystko zaglądali i przypomina o Nas czasami, a mi tak źle, że to tylko wspomnienia. Pochłonęły Nas warsztaty, a razem ze sobą zabrały energię i siłę. Chęć została, ogromna chęć, a nawet rzekłabym, że tęsknota. 


Uwierzcie jednak proszę, że każdego dnia myślę o nadchodzącym wieczorze i o tym, że napiszę post. Ale przychodzi wieczór i pochłania nas nasza sofa, biedna staruszka, rozrywająca się na strzępy, ale niezastąpiona. Pochłania nas, wypompowanych z sił, ratuje właściwie, bo na niej, z kubkiem gorącej herbaty jest cudnie i można wypocząć, tak naprawdę. 

Dziewczynki nie mogą przestawić się z czasu wakacyjnego, na rzeczywistość przedszkolną. Zasypiają późno, a Nam czas wieczorny ucieka przez palce. Wszystko nakłada się na siebie. Brakuje czasu. Brakuje sił. Czasami zasypiamy razem z nimi. Rano budzą Nas wyrzuty sumienia i młotek uderzający Nas w głowę. 

Wiem, że dużo zależy od dobrej organizacji, ale nie potrafię tego osiągnąć. Nie potrafię się dobrze zorganizować ot co. Wszystko zawsze robię na hura. Myślę o tym co tu i teraz, nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. To takie złe, gdy ma się firmę i wiele spraw na głowie*. A takie piękne, gdy chcemy cieszyć się życiem. Jak pogodzić to ze sobą? Może Wy znacie odpowiedź ? Podzielcie się nią ze mną, proszę :)

Zapewne brzmię, jakbym chciała się tłumaczyć. Proszę nie odbierzcie tego tak, nie zamierzam robić już więcej takich długich przerw i cieszę się, że tu jestem, choć po dzisiejszym dniu podwójnie warsztatowym, powinnam już dawno odpaść z gry. Jednak jestem tutaj. A WY?

* Nawet taki dzisiejszy dzień, niby nic, a jednak pojechaliśmy na warsztaty do nie tego przedszkola, nie tego dnia co trzeba, na szczęście przyjęli nas i przeorganizowali swój dzień :) Dziękujemy! ;*

***

Czas ucieka między palcami, sezon na dynię trwa, ale niebawem też ucieknie, więc korzystajcie póki czas! Dzisiaj proponujemy naleśniki dyniowe z pysznym sosem!!! Oczywiście na słodko, skusicie się?

NALEŚNIKI DYNIOWE

Składniki:

1 szklanka mąki orkiszowej typ 700
1,5 szklanki wody
1 jajko
3 łyżki puree z dyni
2 łyżki oleju roślinnego
2 łyżeczki syropu klonowego
szczypta soli

sos:
1 łyżeczka masła klarowanego
sok z 1 pomarańczy
1-2 łyżeczki miody
szczypta cynamonu

Przygotowanie:

W misce łączymy wszystkie skladniki na naleśniki i dokładnie mieszamy trzepaczką. Możemy również użyć miksera. Naleśniki smażymy na mocno rozgrzanej, suche patelni i delikatnie odwracamy. Konsystencja powinna być podoba do gęstej śmietany, więc w razie konieczności dodajcie mąki lub wody. By przygotować sos rozpuszczam na patelni masło klarowane, wlewamy sok z pomarańczy w podgrzewamy. Dodajemy miód oraz cynamon i karmelizujemy ok.3 minuty. Naleśniki podajemy polane sosem! :) Oczywiście możemy podać je również z dżemem lub innymi dodatkami :)


































6 komentarzy:

  1. Wyglądają smakowicie zresztą napewno takie są bo widać jak dziewczyny się nimi zajadają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że to widać! :) Naleśniki były pyszne i zniknęły w mig! :)

      Usuń
  2. fajne naleśniki:) a po zdjęciach widać, że najlepiej smakują własnoręcznie zrobione:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! :) Wyszły pyszności, polecamy!!! :)

      Usuń
  3. Dynia leży na parapecie i czeka na... już teraz wiem - NALEŚNIKI. Dzięki za pomysł. A niemoc i to wszystko trudne, o czym piszesz, to nie tylko Ciebie dopada. Jakbym siebie czytała. Ja wtedy myślę o tym, ile fajnych rzeczy udaje mi się jednak robić, a "porażki" są i będą, i nie ma co się na nich fiksować. Łatwo powiedzieć. Chciałybyśmy być perfekcyjne we wszystkim, ale się nie da. Myślę sobie jeszcze, żeby nie narzekać na brak czasu. To straszne, że tak myślimy. Nawet gdyby doba miała 48 godzin, też było by za mało. Jestem prawie o tym przekonana. Chciałabym cieszyć się chwilą, wykorzystać każdą na maksa i nie martwić się, że mimo tego, z czymś się nie zdążyło. To trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie masz rację. Dzisiaj idąc po dziewczynki do przedszkola myślałam własnie o tym, jak ja mogę tak narzekać... 2 doby to już 48 godzin :) Dzięki za szczerość i przetarcie oczu :) Ściskam! :)

      Usuń