poniedziałek, 31 lipca 2017

Zabawa w ... TORTILLE! :)


Gdy moje dzieci chorują, ja również. Choruję na strach, obawę, złość. Zastanawiam się po co, dlaczego? I nieważne czy jest to zwykły katar czy wysoka temperatura, zawsze wprowadza mnie to  w ten sam stan. Jednak po pierwszej fali rozgoryczenia zaczynam myśleć inaczej. Cieszę się, że to tylko katar, tylko kaszel, tylko temperatura. Zastanawiam się skąd miałabym siłę by było to coś więcej, poważniej. Modlę się by nigdy nie spotkało mnie nic trudniejszego, bo czuję, że nie dałaby rady. Pewnie to jedynie złudzenie, bo gdy jest się rodzicem sytuacje ekstremalne wywołują w nas nowe pokłady sił, energii i samozaparcia. Nagle mamy odwagę, by działać, mamy wiarę i zaufanie do własnej intuicji. Nagle czujemy się supermocni, bo mamy dla kogo.

Teraz gdy siedzę przy mojej gorączkującej córce dziękuję Bogu, że to tylko gorączka i proszę by nie była zwiastunem czegoś więcej. Bycie rodzicem rodzi jednak nie tylko odwagę, rodzi też strach o drugiego człowieka. O małe, bezbronne życie, które zrodziło się z Nas. Strach jest ogromnie silną emocją, walczy z ufnością i idą ramię w ramię w tej walce. I tak naprawdę oboje wygrywają. Są ostatecznie towarzyszami. Są przy Nas do ostatnich chwil, do chwil ozdrowienia szamocą nami, przeplatają się gdzieś pomiędzy spokojem i miłością. I ustępują, ale i dają siłę do walki.

Bo gdy nagle zamiast zwykłego kataru czy nawet gorączki, musisz nosić swoje dziecko na rękach, od lekarza do szpitala, od szpitala do lekarza, od lekarza na badania to masz w sobie siłę, ufność, że ktoś pomoże, a jednak towarzyszy Ci strach. Strach, który pogłębia niewiedza i bezsilność. I wtedy myślisz, o innych rodzicach, którzy mierzą się z tym każdego dnia, którzy też mają w sobie wiarę, ale i ogromny strach. Zastanawiasz się skąd biorą siłę, skąd czerpią power do walki, podziwiasz ich w końcu i myślisz sobie 'ja też dam radę!'. 

To bezgraniczna miłość daje nam siłę. Miłość rodzicielska, która w najtrudniejszych momentach podbuduje, doda wiary, sprawi, że będziesz góry przenosić i działać cuda dla swojej największej miłości - życia, które wydałeś na świat - swojego DZIECKA. 

Takiej siły życzę sobie i takiej też życzę Wam każdego dnia! 

***

Kochani! Dziś odnawiam przepis na tortille pszenne. Bardzo często z niego korzystamy, podajemy tortille do zup, dipów i zawijamy w nie różności. Jest uniwersalna, szybka w zrobieniu, no i pyszna! :) Czasami mieszamy z mąką pełnoziarnistą, czasami z orkiszową. Możecie śmiało eksperymentować. Jeśli chodzi o jej wnętrze wszystko zależy od Was! My najbardziej lubimy z kolorowymi, świeżymy warzywami, ale doskonale smakuje również grilowaną cukinią,a pewnie i z innymi warzywami, oblanymi jogurtowym sosem czosnkowym. Zapiszcie sobie koniecznie przepis bazowy i dajcie się ponieść wyobraźni! :)

TORTILLE - Składniki na 8 dużych sztuk:



2 szklanki mąki pszennej
160ml gorącej wody
2 łyżki oleju
szczypta soli

Przygotowanie:

W misce mieszamy mąkę z solą i zalewamy gorącą wodą. Nie musi być wrząca. Najlepsza będzie taka po 2-3 minutach od zagotowania. Dodajemy olej. Mieszamy składniki drewnianą łyżkę, a następnie zagniatamy rękoma około 5 minut. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy na kilkanaście minut, aby odpoczęło. Ciasto dzielimy na 8 mniej więcej równych części. Z każdej z nich formujemy kulkę, którą rozpłaszczamy dłonią, a następnie wałkujemy jak najcieniej. Jeżeli jest taka potrzeba można w trakcie wałkowania minimalnie podsypać je mąką. Smażymy na suchej patelni niecałą minutkę z jednej strony, a przewracamy i smażymy około 30 sekund. Na tortilli będą tworzyć się bąble. Znów obracamy i smażymy jeszcze 30 sekund. Ściągamy z patelni i odkładamy na talerz, przykrywamy ścierką. Po usmażeniu wszystkich zawijamy w nie to, co najbardziej lubimy! :)

SMACZNEGO! :)







































1 komentarz: