wtorek, 21 lutego 2017

Zabawa w ... SZAFRANOWE BUŁECZKI! :)


Nie wiem czy powinnam przyznawać się do tego tak oficjalnie, ale ... nie lubię pączków! I nie chodzi o ich smak, ale o ich kaloryczność. Pomyślicie, że jestem nienormalna? I macie rację, może i jestem. Sama też tak o sobie myślę, ale mimo wszystko od kilku lat ich nie jadam. Może ten post będzie dla mnie jakąś magiczną terapią? Nie wiem. Wiem na pewno, że nie znajdziecie u Nas przepisu na pączki, choć może powinnam to zmienić? W końcu jeden pączek na rok to nic strasznego prawda? A babcine pączki z czasów dzieciństwa były ... no cóż, fantastyczne! Czy powinnam się przełamać ? Tłusty czwartek już za chwilę, a liczba odwiedzin na blogu dramatycznie spadła w ostatnich kilku dniach. Czy wszyscy szukają i zgłębiają tylko te posty, które są "pączkowe"? Mam nadzieję, że nie i że jesteście tutaj teraz i czytacie :)


Dopada mnie chyba przesilenie wiosenne czy coś takiego. Chwilowy przypływ energii na przemian z jej spadkiem. W jednej chwili mam ochotę na wszystko i czuje, że mogę zdobyć świat, by już chwilę czuć się zupełnie odmiennie. Czy wy też tak macie ?

Ta zima dłuży mi się w nieskończoność. Mam wrażenie jakby trwała już co najmniej rok! Mam jej po dziurki w nosie! Niech już będzie wiosna! Niech świeci już słońce i ptaki niech śpiewają, niech orzeźwia nas lekki wietrzyk i nawet deszcz może padać, by za chwile przegoniony przez słońce zrobił miejsce dla tęczy. Niech już będą ciepłe kałuże, by móc z kaloszach wesoło po nich tańczyć, niech kwiaty już zakwitają i pąki na drzewach też. Niech już będzie tak ciepło, by móc czapki i szaliki rzucić w kąt, by móc lżejsze buty włożyć na stopy, by lżej po ziemi się chodziło, by się chciało biegać i skakać i tańczyć i wirować! By cieszyć się jakoś tak pełniej i łapać chwile ulotne! By żyć pełnią życia! :)

*** 

A dziś tak na przekór pączkom, ale jednak w klimacie - pyszne drożdżowe, szafranowe bułeczki. Co prawda ponoć jada się je w Dzień św. Łucji czyli w grudniu, ale są tak pyszne, że okazja do ich zjedzenia powinna być w ciągu roku niejedna :)

Składniki:

1 łyżka suszonych drożdży (1 saszetka)
szczypta soli
1 g szafranu
60 g masła klarowanego
1 szklanka mleka (250 ml)
4 łyżki syropu klonowego
2 łyżki masła orzechowego
5 łyżek jogurtu naturalnego
4 szklanki mąki
30 g rodzynek
1 jajko (do posmarowania)


Przygotowanie:

Drożdże, sól i szafran mieszamy w misce. Masło, mleko, syrop i masło orzechowego podgrzewamy w rondelku do rozpuszczenia się i połączenia. Lekko studzimy, może być lekko ciepłe. Wlewamy do mieszanki drożdży i dokładnie roztrzepujemy. Zostawiamy na 5 minut. Do mieszanki dodajemy mąkę oraz jogurt i wszystko mieszamy, po czym ugniatamy ciasto. Zostawiamy pod przykryciem na 1-2 godzin. Po tym czasie dzielimy ciasto na 16 kawałków, wałkujemy i zwijamy bułeczki. Wkładamy rodzynki. Zostawiamy pod przykryciem na 15 minut, w tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Smarujemy bułeczki roztrzepanym jajkiem. Pieczemy ok. 7-10 minut. Jeśli szybko się przyrumienią, przykryjcie folią aluminiową. Po upieczeniu lekko przestudźcie i częstujcie się! :)








































Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza